poniedziałek, 23 lutego 2009
Nawrót uzależnienia

Ostatni rok przyniósł wiele zmian w moim życiu zawodowym. Zamieniłam pracę za biurkiem na pracę "w terenie" i to jeszcze pracę-pasję. Od roku prowadzę kursy decoupage i tworzenia biżuterii. Plusy są takie, że robię to co lubię i co sprawia mi ogromną satysfakcję. Ale są i minusy - to są długie nieobecności w domu i przesyt. Tworzenie nie dawało mi takiej radości jak kiedyś. Teraz w firmie mały przestój i dwa miesiące "wolnego". Mój umysł odpoczął, zresetowałam się. No i niejako naturalnie powróciłam do dekupażowania:) Stało się to tydzień temu. Cały kuchenny parapet (a mam kuchnię z dwóch połączonych pokoi i parapet szerokości 60 cm) zastawiony jest pracami w rożnym stadium wykończenia - od surowych, przez zagruntowane/pomalowane poprzez wpół gotowe i lakierowane. Pokażę kilka rzeczy, które są mniej więcej już skończone.

Czarno-granatowy talerz ze złotymi spękaniami crackle medium Stamperii:

Komódka pobejcowana i oklejona papierem do oklejania:

Listownik z delikatniutkim crackle jednoskładnikowym i serwetką ryżową:

Próba wykonania napisu metodą odbijanego tuszu z drukarki. Cieniowania jednokolorowe - potrzebuje jeszcze wiele warstw lakieru. Zrobiłam na samospełniającą się przepowiednię - dla siebie:)

Lustereczko z serwetką ryżową, cieniowania wielokolorowe i Laccatticante - lakier postarzający przyciemniający (wydziela dość specyficzny zapach do kilku tygodni od wyschnięcia):

Ikona - próba ze złotą folią i ww lakierem:

A na koniec stan obecny części parapetu z Jego Wysokością Kotem pośrodku:

Na razie tyle z frontu robót. Idę wykańczać. Siebie albo dekupaże. Ciao!

środa, 06 sierpnia 2008
Wreszcie w domu!

Z powodu charakteru mojej pracy czasami muszę wyjeżdżać dość daleko i na dość długo. Tym razem tak się złożyło że nie było mnie w domu prawie trzy tygodnie. Ale za to teraz mam trochę wolnego, tak zwana "jazda" zacznie się prawdopodobnie od września. Więc (nie zaczyna się zdania od "więc"!) próbuję coś tam stworzyć i wykorzystać kłębiące się pomysły. Dzisiaj dekupaże.

Pierwsza idzie szkatułka robiona na zamówienie, już poszła w świat, muszę teraz zrobić drugą, podobną:

Druga to torba zakupowa z Lidla - na lato w maki:)

Lubię dekupaże na tkaninach, mimo że nie jest to zbyt trwały sposób ozdabiania. W przygotowaniu jeszcze kilka prac a w planie kupno normalnego prywatnego aparatu fotograficznego, najlepiej Nikona, bo już mnie ten mój telefoniczny sprzęt doprowadza do pasji.

środa, 02 lipca 2008
Sztuka użytkowa

Po raz pierwszy od kilku miesięcy wzięłam do ręki farby, pedzle i inne. A to dlatego, że po raz pierwszy mam wolne. Dwa tygodnie laby! Dom już cały posprzątany, jak u "Perfekcyjnej pani domu", zaległości w czytaniu w jakimś stopniu nadrobione, to się za decoupy wzięłam. I oto co wyszło:

Ten motyw kusił mnie już od dawna. Jest po prostu piekny. Zawsze bardzo podobaly mi się prace moich kursantek z tym motywem. Teraz sama mam coś takiego:)

I drugi drobiazg:

To przykład recyclingu - dozownik po mydełku, chyba "Luksja". Dostał nowe ubranko i jak tylko przejdzie przez fazę lakierowania, stanie w łazience:) Ma piękne delikatne spękania zrobione crackle sottile, czego niestety na focie wykonanej telefonem nie widać, ale się poprawię i zrobię dobre foty tylko muszę się dorwać do aparatu. Teraz muszę zrobić drugi do toalety;). Kandydata do przeróbki już mam.