niedziela, 21 września 2008
Uprzejmie informuję...

... że pogłoski o mojej śmierci są mocno przesadzone. Żyję i to dość intensywnie. Nawał pracy i pomysłów, klęska urodzaju rzec by można i jeszcze ta pogoda nie podobna do niczego. W ramach przeciwstawienia się tej złej aurze postanowiłam zacząć coś nowego. Otóż nabyłam drogą kupna dwa opakowania wełny czesankowej i zainspirowana kursem z ostatniej "Weny" wykonałam TO:

Miałam po prostu tylko mały kawałek folii bąbelkowej potrzebnej do filcowania a poza tym stwierdziłam, że może lepiej będzie zacząć od małej formy. I miałam rację. Bo To jest pokrzywione, nierówne, miejscami prześwituje a dół się nie zafilcował i musiałam zszywać. Ale za to mojej komórce juz nigdy nie będzie zimno:

Zanim zaczęłam To musiałam sprawdzić jak to jest z tym filcem i czy aby na pewno się filcuje. Więc To nie jest moim pierwszym dziełem. Pierwsza była kulka i kwiatuszek, zaadaptowane przez Ich Wysokości Koty jako Najlepsza Zabawka na Czwartą Rano:

Z robótek na razie tyle. Robię jeszcze sweter i jestem już w połowie rękawów ale nie umiem się zdyscyplinować do skończenia go. Kupiłam już włoczkę na kolejny ale obiecałam sobie że nie zacznę następnego póki tego nie skończę. Czyli jakoś tak za rok moim tempem.

Dla dekupażujących przygotowuje niespodziankę - mały kursik online. Ale to tak za kilka dni dopiero.